Modlitwa do św. Franciszka z Asyżu: Prosty przewodnik po rozmowie z Biedaczyną

W polskim krajobrazie duchowym, wśród świętych, którzy przemierzają ścieżki naszej codzienności, święty Franciszek z Asyżu zajmuje miejsce szczególne – nie jako odległy ideał zawieszony gdzieś w obłokach, ale jako przystępny przyjaciel każdego stworzenia.

Ten włoski świętoszek w wytartym habicie, mówiący do ptaków i wilków, rozpala polską wyobraźnię od Tatr po Bałtyk, przypominając nam, że świętość nie musi być skomplikowana – czasem wystarczy dostrzec Boga w szmerze jesiennego liścia czy w oczach bezdomnego psa pod sklepem osiedlowym.

Główna modlitwa do św. Franciszka

Franciszku, człowieku prostoty, który szedłeś przez życie boso i z pustymi kieszeniami, ale z sercem pełnym po brzegi,

Zabieram Cię dziś na spacer po moim skomplikowanym świecie, który bardzo potrzebuje Twojego spojrzenia.

Naucz mnie dostrzegać to, co naprawdę ważne – nie w wystrojonych witrynach sklepowych i nie na ekranach smartfonów, ale w tych miejscach, które nauczyłeś się kochać: w ciepłym uśmiechu nieznajomego, w szczerej rozmowie, w możliwości dzielenia się tym, co mam, zamiast gromadzenia tego, czego nie potrzebuję.

Pomóż mi rozmawiać z każdym stworzeniem – od kolegi z pracy, który mnie irytuje, po irytującego komara nad uchem – z szacunkiem należnym bratu czy siostrze, a nie z pośpiechem kogoś, kto ma ważniejsze sprawy na głowie.

Pokaż mi, jak odnaleźć radość w tym, co mam, zamiast smucić się tym, czego nie mam. Jak opróżnić kieszenie, by napełnić serce. Jak widzieć w słońcu i księżycu nie tylko ciała niebieskie, ale lśniące ślady dłoni Stwórcy.

A gdy życie zacznie mnie przygniatać swoim ciężarem, przypomnij mi o swojej radości – radości, której nie zdołały zgasić ani bieda, ani choroba, ani ludzkie niezrozumienie. Radości człowieka, który odkrył, że do bycia szczęśliwym potrzeba zaskakująco niewiele.

Amen.

Modlitwa o pokój (znana jako Modlitwa św. Franciszka)

O Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju, Abym siał miłość tam, gdzie panuje nienawiść; Wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda; Jedność tam, gdzie panuje zwątpienie; Nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz; Światło tam, gdzie panuje mrok; Radość tam, gdzie panuje smutek.

O Boski Mistrzu, Spraw, abym nie tyle szukał pociechy, co pociechę dawał; Nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał; Nie tyle szukał miłości, co kochał; Albowiem dając – otrzymujemy; Wybaczając – zyskujemy przebaczenie; Umierając – rodzimy się do życia wiecznego.

Modlitwa Franciszkańska na trudne czasy

Franciszku z Asyżu, patron naszych pogmatwanych czasów,

Tam, gdzie Ciebie wyobrażamy sobie w idyllicznej scenerii otoczonego gołębiami, Ty znałeś prawdziwe oblicze świata – wojny, epidemie, głód, niezrozumienie i odrzucenie. A jednak wytrwale budowałeś mosty między ludźmi, potrafiłeś dostrzec światło nawet w najciemniejszych miejscach.

Dziś, gdy nasz świat trzeszczy od podziałów, gdy polskie rodziny kłócą się przy świątecznych stołach o politykę, gdy sąsiedzi przestają ze sobą rozmawiać, a Internet stał się polem bitwy – potrzebujemy Twojej łagodnej rewolucji bardziej niż kiedykolwiek.

Wstaw się za nami, byśmy umieli wznieść się ponad to, co nas dzieli. By nasze miasta – od Warszawy po Wrocław, od Krakowa po Gdańsk – stawały się przestrzeniami spotkania, a nie konfrontacji. By nasze polskie, często niełatwe rozmowy o historii, teraźniejszości i przyszłości były prowadzone z szacunkiem, a nie z zaciśniętymi pięściami.

Spraw, byśmy w każdym człowieku – niezależnie od jego poglądów, pochodzenia czy wyborów – potrafili dostrzec brata lub siostrę wartych wysłuchania. Tak jak Ty potrafiłeś rozmawiać nawet z wilkiem z Gubbio, naucz nas trudnej sztuki dialogu z tymi, których uważamy za „wilki” naszego świata.

I wreszcie, daj nam tę pogodę ducha, którą Ty miałeś – zdolność do radości nawet pośród trudności. Bo może właśnie tego najbardziej potrzebuje nasza polska dusza – odwagi do nadziei, gdy wydaje się, że świat wokół nas wariuje.

Amen.

Kim był ten niezwykły człowiek?

Franciszek Bernardone (1181-1226) urodził się w Asyżu jako syn bogatego kupca, prowadząc początkowo beztroskie życie miejskiego dandysa, marząc o rycerskiej sławie. Przełom nastąpił, gdy po ciężkiej chorobie i nieudanej wyprawie wojennej, usłyszał głos wzywający go do „naprawy Kościoła”. Początkowo zrozumiał to dosłownie, odbudowując zniszczone kapliczki, sprzedając nawet bez zgody ojca jedwabne tkaniny z rodzinnego sklepu, co doprowadziło do dramatycznego konfliktu zakończonego publicznym wydziedziczeniem. Franciszek, rozbierając się do naga na placu miejskim, oddał ojcu nawet ubranie, deklarując, że odtąd jego ojcem będzie „tylko Ojciec w niebie”.

To, co nastąpiło później, wywróciło średniowieczny świat do góry nogami – młody człowiek z dobrego domu zaczął żyć w skrajnym ubóstwie, głosił kazania do ptaków i ryb, nazywał słońce, księżyc i gwiazdy swoim rodzeństwem, a nawet udał się do sułtana Egiptu podczas krucjaty, by rozmawiać o pokoju. Założony przez niego zakon braci mniejszych (franciszkanów) rozprzestrzenił się błyskawicznie po Europie, przyciągając tysiące naśladowców. W 1224 r. na górze La Verna otrzymał stygmaty – rany odpowiadające ranom ukrzyżowanego Chrystusa. Zmarł w 1226 r., śpiewając psalm i witając „siostrę śmierć”. Kanonizowany zaledwie dwa lata później, stał się jednym z najbardziej kochanych świętych na świecie, czczonym nie tylko przez katolików, ale i przez wyznawców innych religii, a nawet przez niewierzących, którzy cenią jego ekologiczną wrażliwość, umiłowanie pokoju i prostoty.

Dlaczego św. Franciszek przemawia do Polaków?

W polskiej duchowości św. Franciszek zajmuje miejsce wyjątkowe, łącząc pozornie sprzeczne elementy naszej narodowej duszy – z jednej strony pragmatyczny realizm, z drugiej poetycką wrażliwość na to, co wykracza poza materialną rzeczywistość.

1. Patron tych, którzy rozmawiają ze zwierzętami po polsku

W kraju, gdzie koń jest „konikiem”, a pies często ma na imię „Burek” lub „Azor”, Franciszkowa zdolność do traktowania zwierząt jak pełnoprawnych braci mniejszych trafia na podatny grunt. Polskie sanktuarium franciszkańskie w Niepokalanowie co roku w październiku organizuje błogosławieństwo zwierząt, które gromadzi tłumy właścicieli psów, kotów, chomików, a nawet żółwi czy papug. Podobne uroczystości odbywają się w wielu miejscach – od gdańskiej bazyliki św. Mikołaja po krakowski kościół franciszkanów.

To właśnie w Polsce święto Franciszka stało się okazją do refleksji nad naszym stosunkiem do „braci mniejszych”. W ostatnich latach w wielu polskich miastach – od Warszawy po Wrocław i Poznań – powstają inicjatywy inspirowane duchowością franciszkańską: od kooperatyw żywnościowych, przez projekty ochrony miejskiej przyrody, po schroniska dla zwierząt prowadzone w duchu franciszkańskiego szacunku dla każdego stworzenia.

2. Święty na trudne czasy polskich podziałów

W kraju, gdzie podziały polityczne i światopoglądowe bywają boleśnie odczuwalne, Franciszek – budowniczy mostów między zwaśnionymi stronami – staje się inspiracją dla tych, którzy szukają drogi pojednania. Historia jego spotkania z wilkiem z Gubbio, którego nie zabił, ale zawarł z nim pakt pokojowy, przemawia do polskiej wyobraźni, zmęczonej retoryką konfliktu i podziału.

Nie bez powodu to właśnie zakon franciszkański stał się w Polsce jednym z pionierów dialogu międzyreligijnego. Doroczne spotkania modlitewne w Łagiewnikach czy działalność franciszkańskich ośrodków dialogu w Warszawie i Krakowie to przykłady, jak duchowość Biedaczyny z Asyżu może łagodzić napięcia również w polskim kontekście.

3. Prorok ekologicznej wrażliwości nad Wisłą

W czasach, gdy kwestie ekologiczne stają się coraz istotniejsze również w Polsce, franciszkańska wizja świata jako wspólnego domu, a przyrody jako księgi o Stwórcy, zyskuje nowe znaczenie. Polski Ruch Ekologiczny św. Franciszka (REFA) zrzesza osoby zaangażowane w ochronę środowiska, które inspirację czerpią właśnie z postawy świętego z Asyżu.

Gdy w Tatrach czy Puszczy Białowieskiej toczą się debaty o granice między ochroną przyrody a potrzebami człowieka, franciszkańska perspektywa przypomina, że nie musimy wybierać między troską o człowieka a troską o inne stworzenia – że faktycznie są to dwie strony tego samego medalu.

Jak modlić się po franciszkańsku po polsku?

1. Modlitwa w ruchu i na świeżym powietrzu

Franciszek rzadko modlił się w zamkniętych pomieszczeniach – jego ulubioną świątynią był las, a jego katedrą – rozgwieżdżone niebo. W polskiej tradycji franciszkańskiej odnajdujemy podobne podejście: „Kto się raz na dworze pomodli, ten w murach się już nie zmieści” – mówi stare polskie przysłowie.

Spróbuj zabrać swoją modlitwę na spacer po mazowieckich polach, pomorskich plażach czy beskidzkich ścieżkach. Franciszkańska modlitwa nie wymaga specjalnych miejsc ani skomplikowanych formuł – wystarczy otworzyć oczy i nauczyć się dostrzegać w każdym stworzeniu ślad Stwórcy.

2. Modlitwa dziękczynna zamiast błagalnej

Polską pobożność – często skoncentrowaną na prośbach i błaganiach – Franciszek mógłby zrewolucjonizować swoim podejściem opartym przede wszystkim na wdzięczności. Jego słynny „Kantyk stworzeń” to w istocie jeden wielki hymn dziękczynienia za każdy element stworzenia – od „brata słońce” po „siostrę śmierć”.

Spróbuj przez jeden dzień przekształcić swoje prośby w podziękowania: zamiast „Boże, daj mi zdrowie”, powiedz „dziękuję za każdy oddech”; zamiast „Boże, daj mi pieniądze”, powiedz „dziękuję za to, co już mam”. Ta zmiana perspektywy może być początkiem franciszkańskiej rewolucji w twoim życiu.

3. Modlitwa czynem, nie tylko słowem

W polskiej tradycji istnieje piękne powiedzenie: „Módl się pracą swoich rąk”. Franciszek rozumiał, że modlitwa to nie tylko wypowiadane słowa, ale całe życie zamienione w pieśń chwały. Sprzątając swoje mieszkanie, możesz modlić się tak samo głęboko, jak klęcząc w kościele; pomagając sąsiadowi, możesz wielbić Boga równie skutecznie, jak odmawiając różaniec.

Ta intuicja jest bliska polskiej duchowości pracy i służby, która zawsze ceniła sobie konkretne czyny wyżej niż wzniosłe deklaracje. „Po owocach ich poznacie” – to ewangeliczne zdanie, które Franciszek wprowadził w życie, jest również głęboko zakorzenione w polskiej mentalności.

Kiedy trudno usłyszeć głos Boga

Franciszek miał swoje chwile zwątpienia i ciemności – okresy, gdy czuł się opuszczony przez Boga, którego głos wcześniej słyszał tak wyraźnie. W polskiej tradycji duchowej podobne doświadczenia opisuje wielu mistyków, od św. Faustyny po Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jak radził sobie Franciszek z takimi momentami?

1. Powrót do pierwszej miłości

Gdy Franciszek przeżywał duchową pustkę, często wracał do miejsc, gdzie doświadczył pierwszego nawrócenia – do kościółka San Damiano czy do pustelni w Carceri. To jak powrót do pierwszej miłości, do momentu, gdy wiara była świeża i oczywista.

W polskiej tradycji podobną funkcję pełnią pielgrzymki – nie tylko te wielkie, na Jasną Górę czy do Łagiewnik, ale i te małe, osobiste, do miejsc, gdzie kiedyś doświadczyliśmy Bożej obecności szczególnie mocno. Może to być kaplica z dzieciństwa, polna droga, gdzie kiedyś odmówiłeś ważną modlitwę, czy nawet ławka w parku, gdzie kiedyś poczułeś bliskość Boga.

2. Wspólnota jako podtrzymanie wiary

Gdy własna wiara słabła, Franciszek szukał wsparcia we wspólnocie braci. W polskim kontekście podobną rolę mogą pełnić grupy modlitewne, oazy, neokatechumenat czy franciszkański trzeci zakon, który w Polsce ma bogatą tradycję sięgającą średniowiecza.

Stare polskie przysłowie mówi: „Gdzie dwóch się modli, tam Bóg jest między nimi”. Franciszkańska duchowość przypomina, że wiara nigdy nie jest sprawą czysto prywatną – że rozwijamy ją i przeżywamy we wspólnocie, nawet jeśli ta wspólnota składa się tylko z dwóch czy trzech osób.

3. Służba jako lekarstwo na duchową suszę

Gdy Franciszek nie czuł Bożej obecności, często kierował się ku najbardziej potrzebującym – trędowatym, biednym, odrzuconym. To paradoks duchowości – czasem najlepszym sposobem na odnalezienie Boga jest zapomnienie o własnych duchowych poszukiwaniach i skupienie się na potrzebach innych.

W Polsce tę intuicję rozumiał dobrze brat Albert Chmielowski, który mawiał: „Trzeba być dobrym jak chleb”. Jego podejście, głęboko franciszkańskie w duchu, pokazuje, że czasem najlepsza modlitwa to nie słowa, a konkretny gest pomocy dla kogoś w potrzebie.

Franciszkańska rewolucja na co dzień

Franciszek nie chciał stworzyć kolejnego zakonu – chciał rozpocząć rewolucję miłości, która zmieni świat. Jak możemy żyć tą rewolucją w codziennym, polskim kontekście?

1. „Brat autobus” i „siostra kolejka” – franciszkańskie spojrzenie na codzienność

Franciszek widział w każdym elemencie stworzenia brata lub siostrę. Spróbuj przez jeden dzień spojrzeć w ten sposób na swoją codzienność – na zatłoczony autobus, na kolejkę w Biedronce, na korek na zakopiance czy na deszcz psujący plany weekendowe. Co by się stało, gdybyś każdą z tych rzeczywistości potraktował jak „brata” lub „siostrę”, a nie jak przeszkodę?

2. Radość jako obowiązek

„Smutny święty to żaden święty” – mawiał Franciszek, który nawet w chorobie i cierpieniu zachowywał niezwykłą radość. W polskiej mentalności, czasem skłonnej do martyrologii i skupiania się na trudnościach, to podejście może być prawdziwie rewolucyjne – patrzenie na radość nie jako na luksus dobrych czasów, ale jako na chrześcijański obowiązek nawet pośród trudności.

3. Mniej znaczy więcej

W społeczeństwie konsumpcyjnym, w którym również Polska coraz bardziej uczestniczy, franciszkańskie ubóstwo może brzmieć jak szaleństwo. Ale Franciszek proponuje nie tyle biedę, co wolność – wolność od przywiązania do rzeczy, które często posiadają nas bardziej niż my je.

W polskim kontekście ta zasada może oznaczać odwagę powiedzenia „nie” kulturze pozorów i pokazowego konsumpcjonizmu – odwagę życia według własnych wartości, a nie według oczekiwań innych.

Trwające dziedzictwo

Franciszkańska duchowość nie jest muzealnym eksponatem, ale żywą tradycją, która wciąż inspiruje nowe pokolenia również w Polsce. Od ekologicznych inicjatyw w Krakowie, przez ośrodki pomocy bezdomnym we Wrocławiu, po projekty pojednania polsko-ukraińskiego prowadzone przez franciszkanów – duch Biedaczyny z Asyżu wciąż przemierza polskie miasta i wsie, przypominając, że ewangeliczna rewolucja miłości jest możliwa tu i teraz.

Jak mówi stare polskie przysłowie: „Nie szata zdobi człowieka” – a św. Franciszek, w swoim wytartym habicie, jest tego najlepszym dowodem. W świecie skupionym na pozorach, jego prosta autentyczność pozostaje wyzwaniem i zaproszeniem dla każdego, kto szuka głębszego sensu.

Dodaj komentarz